Krystyna Suszynska
  Sześciolatki

Od niedawna w Radomiu na przystankach i w autobusach oraz na oficjalnej witrynie internetowej miasta pojawiły się plakaty zachęcające do zapisywania 6 latków do szkół publicznych. Temat w mediach jest bardzo gorący - powstał za sprawą państwa Elbanowskich, rodziców pokaźnej gromadki dzieci, którzy jako pierwsi zaprotestowali przeciwko rządowym decyzjom oświatowym uruchamiającym edukację dzieci o d 6 lat. Władza się zmieniła, ustawa też a problem staje się organizacyjnym tsunami.

Postanowiłam zabrać głos w tej sprawie, ponieważ mądra edukacja zawsze leżała mi na sercu. Nie będę powtarzać argumentów psychologów i pedagogów dziecięcych ale przytoczę inne argumenty niż te, którymi żonglują politycy i rodzice. Niedawno portale internetowe pokazały film z 5 letnim Murtazą Ahmadim w roli głównej. Mały Murtaza grał w piłkę nożną ubrany w foliową „koszulkę” z imitującą strój sportowy piłkarza Messiego, którą zrobił mu niewiele starszy brat. Afgańskie dzieci wykazały się niebywałą kreatywnością i wyobraźnią. Za cenę kilku pocisków można byłoby wyposażyć w wyprawkę szkolną wiele afgańskich dzieci, które chętnie poszłyby do szkoły a wiek 6 lat nie byłby istotnym argumentem dla ich rodziców.

W krajach Afryki środkowej, Brazylii, Indiach, Pakistanie i wielu równie biednych, objętych wojnami państwach problem 6 latków w szkołach byłby egzotyczny oraz niezrozumiały. Tam dzieci rodzą się, żyją i umierają na ulicach. W Nigerii dzieci „podejrzane o czary” są wyrzucane z domu lub mordowane. Dwulatki już wegetują na ulicach, 6 latki bywają przywódcami band żebraków, 10-latki noszą broń a 14-latki służą w regularnej armii. Islamscy fundamentaliści szkolą już kilkuletnie dzieci na bojowników w świętej wojnie z niewiernymi.

Można powiedzieć, że im cięższe czasy, tym szybciej dorastają dzieci, stają się dojrzalsze i silniejsze psychicznie. To jest niestety prawdą. Trudne życie kradnie im dzieciństwo.

Naszym polskim dzieciom od 3 dekad nie zagraża nawet stanie w kolejkach za rodziców po podstawowe produkty spożywcze. O pracy nieletnich w fabrykach i kopalniach możemy tylko przeczytać – w lekturach szkolnych oraz doniesieniach prasowych z egzotycznych państw. Rodzice generalnie bardzo się starają i swoim pociechom „przychylają nieba” - dbają o ich potrzeby nawet kosztem życia osobistego i wypoczynku.

Dnia 11 stycznia 2016 roku w Gazecie Prawnej ukazał się artykuł Rafała Drzewieckiego (warto koniecznie przeczytać) pod tytułem „Nasze dzieci to największe pierdoły na świecie ?”. Autor konsekwentnie punktuje problemy, jakie napotykają dzieci wychowywane przez nadopiekuńczych rodziców bez wyobraźni. Dzieciom nie pozwala się samodzielnie sznurować butów a co dopiero pójść do szkoły w wieku 6 lat !

Niezrozumiała jest niechęć rodziców do zaakceptowania faktu, że nawet malutkie dzieci walczą o swoją samodzielność bardzo stanowczo. Problemem jest również przedmiotowe traktowanie dzieci przez sfrustrowanych rodziców, opiekunów, nauczycieli i nieodpowiedzialnych polityków. W dniu 28 lutego ukazał się na portalu natemat.pl artykuł Doroty Minty pt. „Produkcja głupich dzieci” poświęcony aktualnym problemom edukacyjnym i wychowawczym oraz dylematom decyzyjnym rodziców 6 latków. Problem dla dzieci, rodziców i samorządów ma naturę nie tylko emocjonalną ale przede wszystkim organizacyjną. Właściwie to nie problem – to już alarm w polskiej oświacie.

Mam nadzieję, że autorzy tego zamieszania wokół obowiązku szkolnego 6-latków jeszcze przemyślą swoje argumenty. Być może, że pierdołami są dzieci państwa Elbanowskich, tylko ich rodzice boją się ten fakt zaakceptować, próbując nam wmówić, że problem dotyczy wszystkich dzieci.

Splot okoliczności, złe decyzje, brak kompetencji polityków oraz niezdrowe ambicje fanatyków konserwatywnego modelu oświaty sprawiły, że problem mają dzieci, rodzice i samorządy.

 
825906      Krystyna Suszyńska
Poprawny XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!